wtorek, 13 września 2022

Zawracam

 


Jestem z gliny ulepiony ciężką chłopską dłonią

nie z prochu ziemi lekkiego Bożym tchnieniem

który tworzywem dla nieśmiertelnych być może

a dla mnie jedynie pyłem w oczy

 

i dziw że istotą żywą stałem się wbrew Bogu

ciężki jak golem bez poezji w żyłach

siadają na mojej głowie ptaki niebieskie

niestraszne im opowieści psalmisty

 

unoszą glinę po grudce maleńkiej na gniazda 

gdzie wykluwa się delikatny puch dźwięków słów

na zawsze już będą pachniały prostotą narodzin

i śmierci tak oczywistej jak stworzenie z ziemi

 

słowa rodzi mi stajenka którą pamiętam

i pole aż po las dalekie

a śmierć pośród pól

je zbiera

 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jezus, Piłat i ja

    Andrea Mantegna - Ecce homo I.   Czy życie przychodzi cieniem bezszelestnym z pustyni, na której tylko kamienie i ciernie, a...