piątek, 23 grudnia 2022

Psalm Trzydziesty dziewiąty. Nie mów, nie pisz. Nie myśl zatem. Księga Psalmów Dzisiejszych

 

 

Biblia Tysiąclecia: Jęk ciężko utrapionego

Jan Kochanowski: Do tegom był myśl swą skłonił,

Księga Psalmów dzisiejszych: Nie mów, nie pisz. Nie myśl zatem.

 

Nie mów, nie pisz. Nie myśl zatem.

Swoje życie chroń przed światem.

Wróg wie wszystko, więc nie zwlekaj,

dom swój zamknij, siądź i czekaj.

 

Więc zamilkłem, oniemiały,

głoski nawet nie zostały.

Lecz ból we mnie rósł na nowo,

serce w sporze było z głową.

 

Kim jest wróg, przed kim się chronię,

przed kim swego życia bronię?

Niespodzianką jest odkrycie: 

chronię życie przed mym życiem.

 

Miarą jego ma znikomość.

Mam dziś, Panie, już świadomość

mojej nędzy, zagubienia       

w czasie, który się wciąż zmienia.

 

Życie moje jest nicością

w Twoich oczach, ułomnością.

W mym imieniu cień przemawia:

zbierasz dobra i zostawiasz,

 

nie wiadomo, komu przydasz

coś zgromadził, co nie wydasz.

Całe życie zbierasz, chronisz,

a na koniec nie obronisz.

 

Pomóż Boże, rzuć mi światło,

bym odpowiedź znalazł łatwo,

gdzie radości szukać mogę,

z kim mam z życia ruszyć w drogę.

 

Pod twym wzrokiem milknę trwożnie,

usta szepcą znów ostrożnie,

Ciebie boję się jak wroga,

a ma nie przyjść na mnie trwoga.

 

Mówią, żeś jest miłosierny,

we wszechmocy swej niezmierny.

Więc czemu me pożądania

w nic obracasz bez pytania?

 

Jestem na tej ziemi gościem.

Odwróć oczy, będzie prościej.

Niech radości poznam chwile,

zanim spocznę gdzieś w mogile.

wtorek, 20 grudnia 2022

Psalm Trzydziesty Ósmy. Skąd Boże ma choroba, skąd moje cierpienie. Księga Psalmów Dzisiejszych

 

 Jacek Malczewski

 

Biblia Tysiąclecia: Błaganie nieszczęśliwego grzesznika

Jan Kochanowski: Czasu gniewu i czasu Twej popędliwości

Księga Psalmów dzisiejszych: Skąd Boże ma choroba, skąd moje cierpienie

 

 

Skąd Boże ma choroba, skąd moje cierpienie?

Czy zwykły kaprys losu, czy Twoje zrządzenie?

Moich genów splątanie z nieznanej przyczyny?

Czy jednak Twoja kara za jakieś me winy?

 

Wszystko w mym ciele chore, rak zżera mi kości.

Wyłem z bólu jak zwierzę, Tyś nie miał litości.

Dopiero medycyna, dzieło rąk człowieka,

ulgę przyniosła ciału. Teraz na śmierć czekam.

 

Myślę ciągle, dlaczego? Czego nie zrobiłem?

Co zrobiłem bez sensu? Z kim na darmo byłem?

Czego zbyt wiele miałem? Czego znów za mało?

I gdy powinno boleć, czemu nie bolało?

 

Pytam, czy byłeś przy mnie, gdy to się zaczęło?

Czy sam wolałem życia wtedy wieńczyć dzieło?

Czy pewność powodzenia kiedyś mnie uwiodła,

gdy choroba w me ciało zakradła się podła?

 

Pytam, a Ty nie słuchasz, bo i tak wiesz wszystko.

Lecz kto mi da odpowiedź, czy boże igrzysko

ze mnie czynisz, czy los mój od wieków ci znany

i na dysku pamięci przedwiecznej wpisany?

 

Serce w strachu trzepoce, moc mnie opuściła,

światło w mych oczach zgasło, wszystko jak niebyłe.

Moje lędźwie są w ogniu, nic we mnie zdrowego,

Mojra trzyma nożyce, ja pytam: dlaczego?

 

Jedyne pocieszenie, że w mojej chorobie

są przy mnie przyjaciele, może i wbrew Tobie.

Wiem, że się boją śmierci, mego umierania,

lecz gdy Ty nie pomagasz, są na me wezwania.

 

A ja nie chcę ich słuchać, jakbym ogłuchł z tremy,

nie chcę im odpowiadać i jestem jak niemy.

Bo co mam mówić, kiedy wciąż nie znam przyczyny,

czy to ślepy przypadek, czy to moje winy?

 

Bo kiedyś nie wierzyłem, że istniejesz, Boże.

Dziś też nie wiem, czy wierzę. Jeśli mi pomożesz,

uwierzę bezgranicznie. Mały człowiek ze mnie?

Lecz takim mnie stworzyłeś, pewnie nadaremnie.

 

Ból mnie ciągle prowadzi i Ciebie zasłania,

redukuje Twą wielkość do mądrego zdania

w świętej księdze, modlitwie. Słucham bez pokory.

Chyba, że mi odpowiesz: nie jesteś już chory.

 

Jestem na śmierć gotowy. Z Bogiem lub samotnie.

Lecz jak żebrak wciąż skamlę, zgięty w pół, sromotnie.

Mając nadzieję głupią na litość Twą, Panie.

Bo jeśli nie, co z Ciebie i ze mnie zostanie?





 

 

 

niedziela, 18 grudnia 2022

Psalm Trzydziesty Siódmy. "Kiedy dostrzegasz zło dokoła siebie". Księga Psalmów Dzisiejszych.

    

Goya- Okropności wojny

Biblia Tysiąclecia: Los złych i dobrych

Jan Kochanowski: Nie obruszaj się, że kto niewstydliwie

Księga psalmów Dzisiejszych: Kiedy dostrzegasz zło dokoła siebie

 

Kiedy dostrzegasz zło dokoła siebie,

nie złorzecz Bogu, który gdzieś tam w niebie

lub nie trać wiary myśląc: nie istnieje,

bo tyle złego dokoła się dzieje.

 

Boga nie dano ci na zawołanie.

Masz wolną wolę, więc wspieraj się na niej.

Możesz w nieszczęściu do Boga wznieść modły,

lecz gdy nie słucha, nie klnij, że jest podły.

 

Świat z samym dobrem zaistnieć nie może,

zbyt słabe na to nawet moce boże.

Więc dobro ze złem Pan nam waży stale,

prosząc o miłość, co przeważa szalę.

 

Wierz, zło czyniący jak trawa przeminą      

i nie zostanie ślad po nich, jak zginą.

Blizny zarosną dobra nowym ciałem,

zapomnisz nieszczęść, które cię spotkały.

 

Bóg jest przypadkiem w braniu i dawaniu,

szczęściem w nieszczęściu, modlitwą w wołaniu,  

z nim prostsza droga, choć koniec nieznany,

zwątpienie z wiarą na wskroś wymieszane.

 

Wskocz, kiedy sił ci w zwątpieniu zabraknie,                    

w nurt Bożej rzeki. W niej każdy, kto łaknie,

ugasi pożar, który w nim się pali.

Nie patrz, nie czekaj, bo inni wybrali.

 

Swą zapalczywość i gniew swój temperuj,

a oburzenie ku zgodzie nakieruj,

by zła uniknąć. By sprawiedliwego

uzyskać miano, zrób choć ciut dobrego.

 

Kto sprawiedliwym? Ten kto w Boga wierzy,

czy też bez wiary jego miłość szerzy?

Czy przeciw niemu występni zło knują?

A może wszyscy wszystkich prześladują?

 

Jestem już stary i wiele widziałem:

sprawiedliwego z poranionym ciałem,

opuszczonego przez dzieci rodzica,

i dzieci głodne, których zżarła lwica.

 

Lecz nadal wierzę w dobro, w nim jest siła,

bezbronnych oręż, co w walce niebyła.

Pan ją podaje jak kawałek chleba

na długą drogę, na zgodę, do nieba.

 

Odstąp od złego, czyń dobro gdzie możesz,

w swej maleńkości też Boga wspomożesz.

Pan sprawiedliwych nad innych wywyższy,

mimo że głos ich w tym świecie najcichszy.

 

Nie śmierć nikczemnych i nie rzeź ich dzieci -

niech śpiew psalmisty gdzieś w niebyt uleci.

To nasi bliźni, módlmy się za nimi,

mimo wrogości, duszami bratnimi.

 

Głoś mądrość Bożą na przekór trudności,

niech prawo Pana wciąż w twym sercu gości.

Łatwiej ci będzie wtedy iść przez życie

z czołem wzniesionym, dumnie, a nie skrycie.

 

Mimo zasadzek gdzie zło się gromadzi,

wciąż miej nadzieję, że Pan cię prowadzi.

Przejdziesz bezpiecznie przez ciemną noc życia,

ty, który nie masz w nim nic do ukrycia.

 

Twój wróg niedawno w pysze stał nad tobą

jak dąb mocarny, słońce mu ozdobą,

ale gdy minął dzień, jego nie było,

tylko nad dobrym słońce wciąż świeciło.

 

Ciesz się prawością, strzeż twej uczciwości,

a w końcu Pan ci da czas pomyślności,

gdy grzeszni skończą swoje ziemskie życie,

tobie w niebiosach nagrodzi sowicie.

 

 

Jezus, Piłat i ja

    Andrea Mantegna - Ecce homo I.   Czy życie przychodzi cieniem bezszelestnym z pustyni, na której tylko kamienie i ciernie, a...