niedziela, 24 listopada 2024

Pies

 


Pies łańcuchem szarpie świat. Obudź się już świecie!

Zeskrob ropę z oczu złych, zrzuć ciepło pierzyny.

Zza stodoły pełznie strach, świat sobą oplecie.

Trzeba będzie zabić psa, by nań zrzucić winę.

 

Pies pazurem bruzdę rwie w zimnej skórze świata,

Z głębi trzewi ciecze krew z ropą wymieszana.

Może ulży w bólu mu, choć świat psem pomiata,

I jak psa traktuje go, jak kawał padliny.

 

Szarp ten świat i kąsaj go, niech ciecze posoka,

Niech trzeźwieje z nocy wzrok, z zamroczenia budzi.

Bo ten alarm po to jest, by ratować ludzi,

 

Żeby mogli na swój los popatrzeć z wysoka.

Kula świata u twych nóg nierozwagę studzi.

Schrypły głos, niepewny los, nietrwała opoka.

 

 

sobota, 23 listopada 2024

Wilk

 

(homo homini lapus est)

 

Wilkiem mi jesteś wilku w twoim lesie

Kiedy po tropie wilczym idę w trwodze,

Gdy trop kolejny widzę przy mej nodze,

Myślę przysłowiem: co wilk w pysku niesie?

 

I który raz już? Bo jak razy kilka

Już ryzykujesz z człowiekiem spotkanie,

Toś doświadczony. A ja mam pytanie:

Czy byłbym dobrym pokarmem dla wilka?

 

Kocham cię wilku. Strażniku wolności.

Psie leśny, któryś nie chciał pełnej michy

Za zdradę lasu, za rzucone kości.

 

Wolałeś spacer w głębi lasu cichy.

Swobodny wybór miejsca w wilczym niebie.

Ja, człowiek, chciałbym być wilkiem dla ciebie.

 

 

Piękne

 

jest piękno ulotne

pięknem tęczowego motyla

pojawia się ze słońcem znika

nim zdołam je posiąść na zawsze

zapamiętać

 

przywołuję je w myślach wyobrażam

na nowo śpiewam

wmawiam w poezję 

odchodzi

 

jest piękno wrastające we mnie

z kolejnymi urodzinami

uczące się pierwszych słów

stawiające pierwsze kroki

uśmiechnięte miłością

piękne na zawsze

niezapominalne

moje wnuki

 

 

 

Wino

 

 

chciałbym smakować życie jak wyborne wino

pełny bukiet smaków w ustach

miły zawrót głowy

i tak się czuję jeśli zamknę oczy

zatkam uszy wyłączę czucie myślenie

odlecę

 

jest mi dobrze gdy nie widzę

nieszczęścia wokół

jest mi dobrze gdy nie słyszę

przekleństw i błagań o pomoc

jest mi dobrze gdy nie czuję

bólu który jest

jest mi dobrze gdy nie myślę

dlaczego Bóg który widzi słyszy myśli czuje

jakby nie słyszał nie widział nie myślał nie czuł

 

jest mi dobrze bo może Bóg o mnie zapomniał

a może dotknął mnie palcem po narodzeniu

jak umierając powiedziała mi ciotka Elżbieta

 

dostaję od życia koktajl różności

od narodzin aż do śmierci

bo patrzę widzę słyszę czuję i myślę

jak Bóg

i jak On lub nie On

nie mogę niczego zmienić wokół

 

mogę tylko znowu zamknąć oczy ..

 

 

 

piątek, 22 listopada 2024

Piosenka o Apokalipsie

 


rzucają kamieniami słów

nie wiedząc dokąd polecą

rozbite głowy wyszarpane wnętrzności

mózgi na trotuarach uśmiechy satysfakcji

wszyscy mają jedną jedyną prawdę

i u każdego jest inna

 

ukuto

młot na inaczej myślących

kanonizowano narzędzie

siania strachu

 

Wielka Nierządnica

dziwka prostytutka

antychryst w każdym z nas

zależy z jakiej pozycji i kto patrzy

bestie rozpełzające się po naszym życiu

Zło zło zło

 

kiedy ktoś mianuje się Jeźdźcem

każdego może uczynić Bestią

by z nią walczyć

 

wybrańcy zostają katechonami

z jednej strony muru Putin

z drugiej strony muru Trump

 

a Antychryst i Apokalipsa

odwieczni

w małych dawkach

dzieją się

 

a świat trwa

 

 

 

wtorek, 19 listopada 2024

Bezradnie

 



Na drugą stronę patrzę, wychylając głowę
Ponad ból i zwątpienie, co brzegiem otchłani.
W niej Bóg i Szatan razem, nicości kapłani,
Odprawiają nad żywym egzekwie hiobowe.
 
Choć z przerażeniem w oczach, nic zrobić nie mogę,
Modlitwa gdzieś ucieka, duch jej nie chce gonić.
Żadna rada niewładna by wytrącić z dłoni
Zagłady biały oścień, by odpędzić trwogę.
 
Nie doświadczyłem bólu, więc go nie rozumiem.
Współczuciem nie przekonam, gdy ból go nie rodzi.
Choć chcę pomóc, w otchłani nieszczęścia nie umiem.
 
Nie wiem też, czy poezja pomaga czy zwodzi,
Lecz wierzę, że czasami dociera do Boga,
Kiedy Bóg nie rozumie modlitw teologa.

sobota, 9 listopada 2024

Kochaj życie

 

Kochaj życie, no kochaj, najwięcej jak możesz

Jak ci źle, to się nie szlochaj, wyjedź nad morze.

Wciągaj do płuc powietrze pełnymi garściami,

Unieś się w górę na wietrze, razem ze snami.

 

Kochaj życie uparcie, na przekór wszystkiemu.

Walcz o nie wciąż zażarcie, ufaj swojemu.

Kiedy cię myśli czarne otoczą chmurą,

Wierz, że kiedyś, wbrew ludziom, znów będziesz górą.

 

Kochaj życie w radości i kochaj je w smutku.

Pielęgnuj jak roślinkę w twoim ogródku.

Wyda ci plon stukrotnie niespodziewany,

Smutek w radość ci zmieni, zagoi rany.

 

Kochaj życie frajerze, co wątpisz czasami,

Przejedź się na rowerze, pogadaj z psami.

Na świat swój popatrz cudny, dla ciebie stworzony,

Nie bądź jak Smerf marudny dla swojej żony.

 

No i wreszcie na koniec ukochaj swe dzieci

Albo wnuki. To dla nich słońce wciąż świeci.

Dla nich swoją nadzieją przyszłość obsiewasz.

Dla nich bajki układasz i pieśni śpiewasz.

 

  

Jezus, Piłat i ja

    Andrea Mantegna - Ecce homo I.   Czy życie przychodzi cieniem bezszelestnym z pustyni, na której tylko kamienie i ciernie, a...