sobota, 25 lutego 2023

Poemat o Chrystusie z Fatimy



jaki jesteś brzydki na swoim krzyżu
Chrystusie Synu Maryi
wytrzeszczonymi z wysiłku oczami patrzysz
na świat goniący za ulotnym pięknem
za Tobą kroczy dostojnie złota procesja umarłych
przed Tobą zabiegany tłum olśniony złotem

pewnie śmierdzisz całodniowym brudem
potem krwawym z wysiłku nieludzko bożego
znieczulony całym dniem cierpienia
męki i ludzkiego strachu  już nie pamiętasz
uniesiony ponad tę drogę pod górę
ostatecznego spełnienia

jaki jesteś brzydki na swoim krzyżu
Chrystusie Zbawicielu Świata
jakbyś nie był synem tej Kobiety
której wyobrażenie na swoją miarę piękna
co wieczór noszą Twoi świadkowie
w korowodzie trosk na który patrzysz
olśnieni pięknem Twej matki
niepomni Twojej brzydoty

rozcapierzone palce Twojej dłoni
otwartej uderzeniem młotka
pustej jak umęczona myśl
są jedynie pięcioma palcami
rozbite gruzłowate kolana
opuchłe męką i drogą
rozbitym kolanami

jakże brzydki jesteś na swoim krzyżu
Zbawicielu świata  słuchaczu moich modlitw
Twoje włosy  sklejone potem i krwią
są sztywne jak dredy pielgrzyma
brudnego Polaka  znikąd  
z workiem podróżnym na ramieniu
obuty w rzemienne sandały
prosił o jedno biblijne euro
śmierdział potem jak Ty
też miał koło trzydziestki
i mówił o poplątanym ludzkim losie
gdy ja mówiłem że młody że silny  
mógłby pracować a nie iść i żebrać
a czy nie myślisz że ja muszę iść
zapytał

i chciałem mu dać pieniądz
może na przetrwanie może na zmianę
ale kupiłem świece ofiarne
i nie miałem nawet centa
odszedł czy zniknął
nie wiem

jaki brzydki jesteś Chrystusie na swoim Krzyżu
jaki Boski jesteś na swoim Krzyżu Chrystusie
nie ma w Tobie nic z pokory
nie przypominasz  chudego Żydka
mimozy od Księgi raczej Samsona
burzyciela świątyń z Ojca mocarza
umęczone ciało nadal pełne siły
przybite ręce zginają krzyż
widać w Tobie moc wyrywającą gwoździe
słychać ich zgrzyt o drewno
jeszcze chwila a obejmiesz ramionami
świat pełen zdziwienia i niewiary
Twojej brzydoty
Twojego piękna

Jakże prawdziwy jesteś Chrystusie
Prawdą ludzkiej śmierci
Prawdą Boga Człowieka
Synu Maryi
Prawdziwy

 

 

 

wtorek, 21 lutego 2023

Psalm Czterdziesty Czwarty. Psalm Prawdziwego Polaka. Księga Psalmów dzisiejszych

 


 Biblia Tysiąclecia: Błaganie odrzuconego chwilowo Izraela

Jan Kochanowski: O Panie, w swoje własne uszysmy słychali

Księga Psalmów Dzisiejszych: Boże, to słyszeliśmy swoimi uszami

 

Boże, to słyszeliśmy swoimi uszami,

Kiedy ojcowie starzy rozmawiali z nami,

Że czynów dokonałeś w przeszłości odległej,

Dając Rzeczpospolitej miano niepodległej.

Że wrogów z niej wygnałeś siłą swojej woli,

A nam wiek złoty dałeś i chamów w niewoli.

Na kresach ziem bez liku żyznych i rozległych

I w stanicach kresowych obrońców przebiegłych.

Choć niejeden dla Ciebie w krwi wrażej się nurzał,

Lecz to wszystko by bronić świętego przedmurza.

Przed zgrajami pohańców, tatarów, kozaków,

Którzy na Polskę Matkę czyhali zza krzaków.

Przodków umiłowałeś naszych w dawnych czasach,

Twe imię ryli na swych tęgich kordelasach.

Bo tylko z Twojej woli Polak był tam panem

I wrogów trzymał krótko pod butem, kolanem.

Dlatego imię Twoje na wszystkie sztandary

Nasi przodkowie brali, wierząc Ci bez miary.

Tyś naszym królem, Boże, do dzisiaj i wtedy.

Tyś nas wybawiał nawet z najstraszniejszej biedy.

Z tobą nacieraliśmy na zdrajcę, na wroga,

Deptaliśmy ich głowy krzycząc imię Boga.

Lecz ani nasze miecze, ani święte znamię,

nie ocaliły by nas gdyby nie Twe ramię.

Tyś nas od wrogów zbawił, karząc ich złowrogo,

A my w swoich zagrodach mieszkaliśmy błogo.

 

A jednak przyszła chwila, że nas porzuciłeś.

Nie byłeś z nami w walce i nas zawstydziłeś

I sprawiłeś, że wróg nas pogonił jak sarny,

Złupił nas z majętności, kraj zostawił marny.

Na rzeź nas wystawiłeś dla Szweda, Tatara,

W jasyr naszych zabrali, żadna dla nich kara.

Sprzedałeś nas za bezcen, zyskałeś niewiele.

Kalwin ci razem z popem świętują niedzielę. 

Staliśmy się przedmiotem śmiechu, urągania.

Sąsiad o nas nie powie pochlebnego zdania.

Kpią z nas i przysłowiami tłumią duch w narodzie:

Głupi Polak przed szkodą głupszy i po szkodzie.

 

Wstydzić się musieliśmy i chodzić jak z garbem,

Każdy mógł nas znieważać, pleść szyderstwa marne.

Zniewaga szła przed nami, wstyd nam twarz okrywał.

Nie było blisko ciebie, każdy nas wyzywał.

Miotał obelgi wobec wrogów i mścicieli,

Tak tydzień po tygodniu i każdej niedzieli.

Wszystko to na nas przyszło, ale my trwaliśmy

Przy Panu i Twych wskazań nie zapomnieliśmy.

Nogi nasze i serca śniące sen zwycięski,

Strudzone, szły Twą ścieżką od klęski do klęski.

I patrzyliśmy z trwogą na Twej wagi szale,

Odkąd w mrok nas rzuciłeś na pastwę szakali.

 

Do dzisiaj pamiętamy Twoje imię Boże.

Żaden bóg obcy na nas polegać nie może.

Czyżbyś tego nie dostrzegł, który wszystko widzisz

I znasz tajniki serca, i z ludzi nie szydzisz.

Lecz to przez wzgląd na Ciebie jak owce nas strzygą

Ze wszystkiego. Intrygę knując za intrygą.

Prawa obce nam piszą z Twą wolą niezgodne,

W butach nam każą chodzić, chociaż niewygodne

I robactwem się żywić, gdy wolimy świnie.

Wierzymy, że szaleństwo niedługo przeminie.

Więc ocknij się nasz Panie, nadeszła godzina,

Nich przestanie panować nad nami gadzina.

Nie śpij, gdy my giniemy, kiedy wokół potop,

A nam dziś każą chronić robakami biotop.

Dlaczego twarz Swą kryjesz, ucisku nie widzisz

Naszego i wygląda na to, że się wstydzisz

Nas, Twoich wiernych zawsze. Okaż nam łaskawość

Wyzwól nas i na wieki zlikwiduj nieprawość.

 

 

 

 

Psalm Czterdziesty Trzeci. Krzywdę, która na ziemi....

 



Biblia Tysiąclecia: Wymierz mi, Boże, sprawiedliwość

Jan Kochanowski: Niewinność, Panie, moję

Księga Psalmów Dzisiejszych:  Krzywdę, która na ziemi.

 

Krzywdę, która na ziemi,

łatwo z nieba ocenić.

Więc dlaczego, mój Boże,

czekasz, aż zło się w morze

rozleje. Kto się boi

sprawiedliwości Twojej?

 

Tyle ludzi Cię szuka,

po pomoc w drzwi Twe puka.

Odrzuciłeś ich Panie!

Co w nich z Ciebie zostanie?

Czy Twoja sprawiedliwość,

czy win ich pamiętliwość?

 

Daj znak, choćby najmniejszy,

on krzywdy siłę zmniejszy.

Poczuje Twą moc sprawczą,

kto ciebie kochał zawsze.

I znowu ci uwierzy,

choćby niewiarę szerzył.

 

Wróci jak syn do ojca

i wytrwa już do końca.

W duszy psalm Twój zaśpiewa,

co nadzieję rozsiewa.

A ty mu za to Boże

rozjaśnisz przyszłość może?

 

Więc czemu - z Bogiem  wokół -

wciąż dręczy mnie niepokój

i dusza jęczy we mnie?

Czy śpiewam psalm daremnie?

Czy wierzę w nawrócenie

przez próśb ludzkich spełnienie?

 

Jesteś Boże wysoko.

Okiem mym za Twe oko

nie chcesz zapłaty mojej.

Zamiast się oblec w zbroje,

mam kochać w Tobie brata

choć zniszczyć chce pół świata?

 

A może to jest droga

przez miłość wprost do Boga?

Tylko kto to zrozumie,

kto tłum odnajdzie w tłumie,

by mu płacić miłością

tak jak sobie, z radością.

 

I mimo światła w oku

wciąż dręczy mnie niepokój

i dusza jęczy we mnie.

Czy śpiewam psalm daremnie?

Nie wierzę w nawrócenia

w niedzielę, od niechcenia.

 


 

Biblia Tysiąclecia: Wymierz mi, Boże, sprawiedliwość

Jan Kochanowski: Niewinność, Panie, moję

Księga Psalmów Dzisiejszych:  Krzywdę, która na ziemi.

 

Krzywdę, która na ziemi,

łatwo z nieba ocenić.

Więc dlaczego, mój Boże,

czekasz, aż zło się w morze

rozleje. Kto się boi

sprawiedliwości Twojej?

 

Tyle ludzi Cię szuka,

po pomoc w drzwi Twe puka.

Odrzuciłeś ich Panie!

Co w nich z Ciebie zostanie?

Czy Twoja sprawiedliwość,

czy win ich pamiętliwość?

 

Daj znak, choćby najmniejszy,

on krzywdy siłę zmniejszy.

Poczuje Twą moc sprawczą,

kto ciebie kochał zawsze.

I znowu ci uwierzy,

choćby niewiarę szerzył.

 

Wróci jak syn do ojca

i wytrwa już do końca.

W duszy psalm Twój zaśpiewa,

co nadzieję rozsiewa.

A ty mu za to Boże

rozjaśnisz przyszłość może?

 

Więc czemu - z Bogiem  wokół -

wciąż dręczy mnie niepokój

i dusza jęczy we mnie?

Czy śpiewam psalm daremnie?

Czy wierzę w nawrócenie

przez próśb ludzkich spełnienie?

 

Jesteś Boże wysoko.

Okiem mym za Twe oko

nie chcesz zapłaty mojej.

Zamiast się oblec w zbroje,

mam kochać w Tobie brata

choć zniszczyć chce pół świata?

 

A może to jest droga

przez miłość wprost do Boga?

Tylko kto to zrozumie,

kto tłum odnajdzie w tłumie,

by mu płacić miłością

tak jak sobie, z radością.

 

I mimo światła w oku

wciąż dręczy mnie niepokój

i dusza jęczy we mnie.

Czy śpiewam psalm daremnie?

Nie wierzę w nawrócenia

w niedzielę, od niechcenia.

 

 

niedziela, 19 lutego 2023

Via


niczego nie można być pewnym

jedynie śmierci

czymkolwiek

jest

i reszta nadmuchana wodorem wiary

 

ten świat niekoniecznie istnieje

namacalny

nawet jak trzymam w dłoni gwoździe

wierzę

jest sygnał elektryczny płynący

od synapsy do synapsy

 

czy jest pięknem czy przerażeniem

świadomość

że wszystko może być jedynie warunkowo

splotem fal miłosierdziem

może to nieistotne gdy skazuję na śmierć

 

może ma znaczenie tylko wyobrażenie piękna

które przychodzi

uniesieniem duszy żarem policzków

pewnością

 

może radość którą dostaję

niczego nie dając

w zamian

splot serdeczny gwiazd nad kołyską

nieodczuwalnie niosących uśmiech

 

idę nie wiedząc czym jest cel

upadając i wstając

 

mówię a nie widzę kogo przeznaczam

na ofiarę

 

dotykam a nie czuję kłamstwa w gładkości opuszka

bo czymże jest prawda

 

niosę a nie czuję ciężaru krzyża wrośniętego

we mnie kręgosłupem

 

nie ma znaczenia czy jestem

ma znaczenie ślad

choćby zdjęty ze mnie symbol

 

staplerem przyszpilam plan umierania

napisałem co napisałem

nieistotne

wiatr zerwie pamięć jak kartkę

 

bo czymże jest umieranie

zamknięciem oczu

na radość

 

zmartwychwstanie

zaprzeczenie smutku nieistnienia

 

wielki kamień na końcu każdej drogi

zamyka i otwiera

 

 

Psalm Czterdziesty Trzeci. Krzywdę, która na ziemi. Księga psalmów dzisiejszych.

 

 

Biblia Tysiąclecia: Wymierz mi, Boże, sprawiedliwość

Jan Kochanowski: Niewinność, Panie, moję

Księga Psalmów Dzisiejszych:  Krzywdę, która na ziemi.

 

Krzywdę, która na ziemi,

łatwo z nieba ocenić.

Więc dlaczego, mój Boże,

czekasz, aż zło się w morze

rozleje. Kto się boi

sprawiedliwości Twojej?

 

Tyle ludzi Cię szuka,

po pomoc w drzwi Twe puka.

Odrzuciłeś ich Panie!

Co w nich z Ciebie zostanie?

Czy Twoja sprawiedliwość,

czy win ich pamiętliwość?

 

Daj znak, choćby najmniejszy,

on krzywdy siłę zmniejszy.

Poczuje Twą moc sprawczą,

kto ciebie kochał zawsze.

I znowu ci uwierzy,

choćby niewiarę szerzył.

 

Wróci jak syn do ojca

i wytrwa już do końca.

W duszy psalm Twój zaśpiewa,

co nadzieję rozsiewa.

A ty mu za to Boże

rozjaśnisz przyszłość może?

 

Więc czemu - z Bogiem  wokół -

wciąż dręczy mnie niepokój

i dusza jęczy we mnie?

Czy śpiewam psalm daremnie?

Czy wierzę w nawrócenie

przez próśb ludzkich spełnienie?

 

Jesteś Boże wysoko.

Okiem mym za Twe oko

nie chcesz zapłaty mojej.

Zamiast się oblec w zbroje,

mam kochać w Tobie brata

choć zniszczyć chce pół świata?

 

A może to jest droga

przez miłość wprost do Boga?

Tylko kto to zrozumie,

kto tłum odnajdzie w tłumie,

by mu płacić miłością

tak jak sobie, z radością.

 

I mimo światła w oku

wciąż dręczy mnie niepokój

i dusza jęczy we mnie.

Czy śpiewam psalm daremnie?

Nie wierzę w nawrócenia

w niedzielę, od niechcenia.

 

 

 

sobota, 18 lutego 2023

Psalm Czterdziesty Drugi. Jak łania pragnie wody ze strumienia. Księga Psalmów Dzisiejszych

 

Biblia Tysiąclecia: Tęsknota za Bogiem i świątynią z prośbą o powrót do świątyni

Jan Kochanowski: Jako na puszczy prędkimi psy szczwana

Księga Psalmów Dzisiejszych: Jak łania pragnie wody ze strumienia

 

Jak łania pragnie wody ze strumienia,

tak załagodzić pragnę ból istnienia

w Tobie, mój Boże, lecz wciąż szukam wody

życia, ochłody.

 

Kiedy kpią z Ciebie, staję jak mężczyzna               

do wroga twarzą. Wiarę w Boga wyznam,

zamiast Cię ciałem zasłaniać jak tarczą.

Słowa wystarczą.

 

Choć nie rozumiem, choć z Bogiem się kłócę,

to jednak wierzę, z drogi nie zawrócę

do tego miejsca, które obiecane,

na wieczność dane.

 

Więc czemu ciągle niepokój mnie dręczy?

Gdy psalm Ci śpiewam, dusza we mnie jęczy.

Nie wierzę, że hymn Bogu zaśpiewają,

gdy cię poznają?

 

Wspomnieniem wracam z nad Jordanu brzegu,

spod góry Hermon otulonej w śniegu,

w głębi jeziora pełnego Twej mocy

szukam pomocy.

 

Twa głębia wprzęga myśli do galopu,

w huku potoków, pod falą potopu,

szukam cię Boże, a wciąż mi uciekasz.

Z olśnieniem zwlekasz.

 

„Za dnia udziela mi Pan swojej łaski”,

Żyję. W podzięce, w świetle Jego blasku,

noce psalmami wypełniam dla Niego.

I cóż mam z tego?

 

Mówię do Pana – jesteś moim wsparciem.

Bez ciebie przegram. Najważniejsze starcie

jeszcze przede mną. Kruszeją me kości.

Słabość mym gościem.

 

I jeszcze ciągle niepokój mnie dręczy

gdy psalm Ci śpiewam, dusza we mnie jęczy.

Czy wierzę, że hymn Bogu zaśpiewają,

gdy go poznają?

 

 

 

 

Jezus, Piłat i ja

    Andrea Mantegna - Ecce homo I.   Czy życie przychodzi cieniem bezszelestnym z pustyni, na której tylko kamienie i ciernie, a...