poniedziałek, 12 września 2022

Księga psalmów dzisiejszych. Psalm Siódmy

 

za: wp.pl

Dziś sprawiedliwość, sprawiedliwy Boże,

daliśmy w ręce sędziów, którzy liczą

zyski i straty od swoich wyroków,

lecz uśmiechają się mądrze do kamer.

Więc nie czekamy na twe rozstrzygnięcia,

bo zbyt odległe i pojąć je trudno.

 

A prawa nasze, choć nienaturalne,

pisane krzykiem pod dyktando tłumu,

w naturze swojej są wyrozumiałe

dla nas błądzących i egzekwowalne

tutaj na ziemi, gdy czasu tak mało.

Myśli zaś nasze zna tajna policja,

prawie tak dobrze, jak ty, nieskończony.

 

Czego przez spowiedź do ciebie nie ślemy,

na świat krzyczymy miliardami bitów

i przenikamy tak serca jak nerki,

więc na cóż twoje jest nam pośrednictwo?

Tarczą jest dla nas firewall sieciowy,

też niewidoczny, ale działający.

 

Choć bywa chwila, gdy jesteśmy sami

z czymś, co sumieniem ciągle nazywamy,

nie definiując i bliżej nie znając,

gdy nagłym krzykiem wśród bezsennej nocy

wróg się odezwie albo dobroczyńca.

Jeden doszczętnie złupiony, a drugi

ma odpłacone złem za swoje dobro

 

I ciemność lepka staje przed oczami

i sufit, w który uderzają myśli,

jak ptaki nocą, bo ciebie już nie ma,

a sędziom naszym nie daliśmy sumień,

by je sądzili. Gdy zroszeni potem

chcemy słać apel do wyższej instancji,

rojąc na jawie wydumane racje,

widzimy wyżej tylko czarny sufit.

 

A kiedy wreszcie sen nas zmorzy czuły,

zapominamy rankiem nasze zmory,

które nadejdą ponownie ze śmiercią,

a ta nas zmoży już nieodwołalnie

i nie zdążymy przed zapowiedzianym

sądem, gdy wstaniesz, oczyścić się z winy.

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jezus, Piłat i ja

    Andrea Mantegna - Ecce homo I.   Czy życie przychodzi cieniem bezszelestnym z pustyni, na której tylko kamienie i ciernie, a...