poniedziałek, 12 września 2022

Księga Psalmów dzisiejszych. Psalm Trzeci

 


Kładę się, zasypiam i znowu się budzę.

Dzień za dniem, bezrefleksyjnie, beztrwożnie,

choć pożar ogarnia stepowe trawy.

Dopóki nie przyjdzie pod moje okna,

dopóki nie zabraknie papieru toaletowego,

a węgiel nadal będzie budulcem życia,

będę trwał w nadziei bezbożnej,

wygodnej filozofom i prostakom.

 

A tam się modlą: uderz Boże

w szczęki naszych wrogów i wyłam zęby

ich armiom.

A tu się modlą: Powstań, o Panie!

I wysyłają na pierwszą linię Matkę Boga.

 

Wołają swymi głosami do Pana,
a On nie odpowiada ze świętej swojej góry.

Dajcie mu spokój.

Nie mieszajcie go w diabelskie sprawy.

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jezus, Piłat i ja

    Andrea Mantegna - Ecce homo I.   Czy życie przychodzi cieniem bezszelestnym z pustyni, na której tylko kamienie i ciernie, a...