czwartek, 6 października 2022

Psalm Szesnasty. Księga Psalmów Dzisiejszych

 

obraz za: wiara.pl

 

Bóg najwyższym dobrem w życiu i po śmierci

 

Po byle jakich drogach się włóczyłem,

znaków pokutnych przy nich nie liczyłem,

lecz zobaczyłem raz po wielkiej burzy

Niebo w kałuży

 

W twój cień świątynny schroniłem się Boże,

ja, człowiek który w słońcu iść nie może

z bagażem życia. Gdy pot rosi czoło,

Ciebie dziś wołam.

Zwyczajnych świętych po drodze spotkałem,

uwagi na nich kiedyś nie zwracałem,

bo byli inni, chociaż pięknie żyli.

Boga sławili

 

Mijałem pewnych. Dla nich byłeś celem

w mowie-strzelnicy. A nie nosicielem.

wiary. Do bogów rozdających złoto

poszli z ochotą.

 

Odziedziczyłem cię Boże po matce

w jej łonie. Ptakiem byłem w złotej klatce.

Z niej wyfrunąłem pomiędzy wybranych.

Tobie przydanych.

 

Dziś Ci dziękuję za umysł otwarty,

którym świat umiem ogarnąć rozdarty

przez zło i dobro i odnaleźć drogi,

nie czując trwogi.

 

I przeżyć życie w kręgu Twej radości

by się na koniec nie zamknąć w nicości,

lecz w niebo wlecieć lotem białej sowy

na wieczne łowy.

 

Dziś chcę iść drogą, którą znałem mało.

W grobie zostawić tylko swoje ciało

jak płaszcz deszczowy. I dalej do ciebie.

Żeby być w niebie.

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jezus, Piłat i ja

    Andrea Mantegna - Ecce homo I.   Czy życie przychodzi cieniem bezszelestnym z pustyni, na której tylko kamienie i ciernie, a...