niedziela, 16 października 2022

wiatraki

  

 Jean Giraud aka Mœbius, don Kichote...

 

lubię wiatraki spokojnie mielące historię

zagarniające drewnianymi ramionami

bohaterów wygranych potyczek

w swoje tajemne wnętrza

nie boją się porywów wiatru

obracającego dzieje i skrzydła

ani ciszy w której słychać korniki

drążące niewidzialne drogi

 

udomowiły hidalgów  wyobraźni

rycerzy dzikich pól naszych czasów

może są śmieszni w swoich niemodnych szyszakach
lecz ich łagodność jest prostoduszna
ich szlachetność bandażuje rany świata na lepsze

nie słyszą śmiechów sprzeciwu
mówią do rymu niemodne opowiadania w których dobro
najczęściej zwycięża a zło jest przestrogą by nie iść
nawet jeśli obietnica spełnienia świeci szklaną górą

wyszli zwycięzcy z pojedynków z wiatrakami ich była słuszność
umocnieni w prawdzie dzielą ją wśród wnuków jak ciasto
dnia świątecznego nawet jeśli nazywają się alojz kiczano
a ich Dona Dulcynea z Toboso  jest tylko aldoną lorenc,  

Nawet w godzinie śmierci pozostaną  zwycięzcami,
pogromili szaleństwo  i ocalili dawną mądrość
salve don kichotes

 

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jezus, Piłat i ja

    Andrea Mantegna - Ecce homo I.   Czy życie przychodzi cieniem bezszelestnym z pustyni, na której tylko kamienie i ciernie, a...