wtorek, 15 listopada 2022

Psalm Trzydziesty. Podziękowanie za wybawienie od (piekła) śmierci. Księga Psalmów Dzisiejszych


 

Biblia Tysiąclecia: Podzięka za wybawienie od śmierci

Księga Psalmów Dzisiejszych: Podziękowanie za wybawienie od (piekła) śmierci.

 

 

Jestem dłużnikiem Twoim wielkim, Boże.

Dotąd nim będę, aż mnie śmierć nie zmoże.

Boś mnie uzdrowił, gdy o to prosiłem

w modlitwie, kiedy już u kresu byłem.

 

Różne są piekła, ja jedno widziałem.

Z wiarą na zmianę próg przestępowałem.

Miało swój zarząd i nadzorczą radę,

Certyfikaty i nagród gromadę.

 

Świat jest śmietniskiem, piekło oczyszczalnią.

Łapami swymi do siebie zagarnia

odpady, śmieci, odchody i rzygi.

Kto weźmie więcej, czyni się wyścigi.

 

Nagrodą kasa. Z każdym metrem, toną,

beczką, kanistrem, breją rozwodnioną,

wiórami, płytą meblową czy ściekiem,

liczą pieniądze. I gardzą człowiekiem.

 

Pieniądz był panem piekła które znałem.

Pieniądz nie śmierdzi, tam się przekonałem.

By go pomnożyć, śmieci muszą znikać

Najłatwiej ziemią nocą je przysypać

 

Na nic kontrole, wszystkie ustawione.

Puste faktury komuś wystawione.

Z beczek syf lany wprost na sterty śmieci.

Stąd prosto breja do ziemi poleci.

 

Sam byłem, sam coś próbowałem zmieniać.

Wokół wierzący, ale bez sumienia.

Oni do Boga często się modlili

I na mnie, jak na Judasza, patrzyli.

 

Moje sumienie. Nie wiem czego chciało?

Tych kilkunastu tysięcy się bało

ton zakopanych? Czy może u Ciebie

rady szukało i pomocy. Nie wiem.

 

Czy ono chciało zabić czy ocalić?

Pomóc mi uciec, czy to piekło spalić?

Czując najgorsze, do Ciebie mój Boże

mówiłem: Ty mnie uratować możesz. 

 

Straciłem czucie i w stopach, i w dłoniach,

nogi mnie niosły jak starego konia,

który ma umrzeć za chwilę na rowie,

wyczułem, że coś niedobrze w mej głowie.

 

Konsumowałem swój układ nerwowy.

Ty stałeś blisko, obok mojej głowy.

Ja się modliłem, Ty w ciszy słuchałeś.

Miesiąc w szpitalu tak ze mną wytrwałeś.

 

Wyszedłem z piekła zdrowy i zmieniony,

do wiary w Ciebie cudem przywrócony, 

wcześniej zbyt pewny swojego, by po tym

twardym jak skała Twoja być z powrotem

 

Dzisiaj z ufnością wołam ciebie Boże,

boś miłosierdzia na mnie wylał morze

I ocaliłeś mi życie i zdrowie.

Kto Pana chwali, temu Pan odpowie

 

i jego żale zamieni mu w taniec

radości, która nigdy nie ustanie,

a jego serce głośno i w cichości

będzie śpiewało Panu psalm radości.

 

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jezus, Piłat i ja

    Andrea Mantegna - Ecce homo I.   Czy życie przychodzi cieniem bezszelestnym z pustyni, na której tylko kamienie i ciernie, a...