Dziadek
w zakamarkach rodzinnego domu zostały
tajemnice dzieciństwa na zawsze ukryte
przed wychodzeniem w męskość
gardzącą drewnianymi samochodami
zapłakanym misiem
po piwnicach straszyliśmy strachy wyobrażone książkowe
nasze konie na biegunach galopowały przez Dzikie Pola
a niedoganialne chcieliśmy dogonić
hulajnogą zespawaną przez Ojca
popychana kijem rafka rowerowego koła
liczyła kostki w trotuarze
jeszcze dudnią w wąwozie ulicy nasze kroki goniące czas
z każdym dniem dłuższe jakby rosły nasze buty
lub Ziemia stawała się coraz mniejsza
w wymiarze i tajemnicy
domy sąsiadów drżały ze strachu
o swe okna na świat pozbawiony telewizorów
gdy z młodością goniliśmy dorosłość
w swej ilości byliśmy nieogarniani
niepoliczalnie wyżowi
jak gwiazdy w które patrzył dorożkarz
zaczarowanej dorożki taxi
pijanym wzrokiem
Gałczyńskiego
nasz zaczarowany świat objawiał się z rannym słońcem
nad ulicą zawsze
wiodącą do domu w którym Mama
wyrzucała z kieszeni spodni chłopięce skarby
monety kamienie
kapsle mosiężne nakrętki
a potem długo je tarła na tarze śpiewając niejazzowe pieśni
o wiankach z kwiatów i mięty o rycerzu na wojence ładnej
o swoim losie ciężkim w którym miałem jej kiedyś ulżyć
ale wyjechałem
mówi się że było minęło uleciało ptakami za góry
a może jednak pozostało głęboko w nas ukryło myśli
włożone w
dziecięce zabawki
dla wnuków
dla nas
Syn
mówią o nas pokolenie Y
milenialsi
jakbyśmy sobą definiowali koniec wieku
sto lat wcześniej był fin de siecle
dekadentyzm ekspresjonizm fowizm
eskapizm modernizm
co kto chciał tworzył
a Friedrich Nietzsche umierał z zabitym bogiem
my załapaliśmy się tylko na WTC i terroryzm
to był nasz egzamin dojrzałości
Bóg pozostał przy rodzicach
nam zostały wspomnienia jasełek
opowiemy je naszym dzieciom
pośród innych bajek
nakręceni
staramy się wygrać
nasz czas
giełdowy
bo Y wygląda prawie jak znak zwycięstwa
niestety
dodatkowy palec
jest skierowany w dół
jak w Colosseum
Wnuk
urodziłem się z kontem
społecznościowym
choć koledzy są
gdy ich nie ma
mam wszystko
i wszystko przede mną
także wojna
o której dorośli milczą
przy dzieciach
mówią o nas
pokolenie Z
kojarzę siebie
z ruskim czołgiem
Dziadkowie
to co było jest
piękne
to co będzie jest
piękne
to co jest
splecione minione i przyszłe
jest piękne
zawijamy się w kołdrę czasu
coraz szczelniej
jak w jedwabny kokon
wpełzające w siebie przeczucia piękna
łagodności
wyfrunie z nas
i pozostanie
ślad
piękny

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz