niedziela, 15 września 2024

Kwadryptyk pokoleniowy

 


Dziadek

w zakamarkach rodzinnego domu zostały

tajemnice dzieciństwa na zawsze ukryte

przed wychodzeniem w męskość

gardzącą drewnianymi samochodami

zapłakanym misiem

 

po piwnicach straszyliśmy strachy wyobrażone książkowe

nasze konie na biegunach galopowały przez Dzikie Pola

a niedoganialne chcieliśmy dogonić

hulajnogą zespawaną przez Ojca

popychana kijem rafka rowerowego koła

liczyła kostki w trotuarze

jeszcze dudnią w wąwozie ulicy nasze kroki goniące czas

z każdym dniem dłuższe jakby rosły nasze buty

lub Ziemia stawała się coraz mniejsza

w wymiarze i tajemnicy

 

domy sąsiadów drżały ze strachu

o swe okna na świat pozbawiony telewizorów

gdy z młodością goniliśmy dorosłość

w swej ilości byliśmy nieogarniani

niepoliczalnie wyżowi

jak gwiazdy w które patrzył dorożkarz

zaczarowanej dorożki taxi

pijanym wzrokiem Gałczyńskiego

nasz zaczarowany świat objawiał się z rannym słońcem

nad ulicą zawsze wiodącą do domu w którym Mama
wyrzucała z kieszeni spodni chłopięce skarby

monety kamienie kapsle mosiężne nakrętki
a potem długo je tarła na tarze śpiewając niejazzowe pieśni

o wiankach z kwiatów i mięty o rycerzu na wojence ładnej
o swoim losie ciężkim w którym miałem jej kiedyś ulżyć

ale wyjechałem

mówi się że było minęło uleciało ptakami za góry
a może jednak pozostało głęboko w nas ukryło myśli

włożone w dziecięce zabawki
dla wnuków

dla nas

 

 

 

Syn

mówią o nas pokolenie Y

milenialsi

jakbyśmy sobą definiowali koniec wieku

sto lat wcześniej był fin de siecle

dekadentyzm ekspresjonizm fowizm

eskapizm modernizm

co kto chciał tworzył

a Friedrich Nietzsche umierał z zabitym bogiem

 

my załapaliśmy się tylko na WTC i terroryzm

to był nasz egzamin dojrzałości

Bóg pozostał przy rodzicach

nam zostały wspomnienia jasełek

opowiemy je naszym dzieciom

pośród innych bajek

 

nakręceni

staramy się wygrać

nasz czas

giełdowy

bo Y wygląda prawie jak znak zwycięstwa

 

niestety

dodatkowy palec

jest skierowany w dół

 

jak w Colosseum

 

 

Wnuk

urodziłem się z kontem

społecznościowym

choć koledzy są

gdy ich nie ma

 

mam wszystko

i wszystko przede mną

także wojna

o której dorośli milczą

przy dzieciach

 

mówią o nas

pokolenie Z

 

kojarzę siebie

z ruskim czołgiem

 

 

Dziadkowie

to co było jest

piękne

to co będzie jest

piękne

to co jest

splecione minione i przyszłe

jest piękne

 

zawijamy się w kołdrę czasu

coraz szczelniej

jak w jedwabny kokon

wpełzające w siebie przeczucia piękna

łagodności

 

wyfrunie z nas

i pozostanie

ślad

 

piękny

 

 

 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jezus, Piłat i ja

    Andrea Mantegna - Ecce homo I.   Czy życie przychodzi cieniem bezszelestnym z pustyni, na której tylko kamienie i ciernie, a...