czwartek, 3 października 2024

Dedal – tryptyk poetycki

 

                  

 

I.    Dedal Mityczny

 

Leciał Ikar na skrzydłach, a słońce paliło,

Oglądnął się za siebie - Dedala nie było.

Stary zbereźnik jeszcze dla żony Minosa

Kończył krowie przebranie, bo chciała młokosa,

 

Byka mieć dla swej chuci. A on, stary kowal,

Sprytną konstrukcję krowią już dla niej zbudował.

Lecz coś się zacinała i musiał się bawić.

Zapomniał, że z Ikarem miał w górze naprawić

 

Zeusowi zepsute zawiasy do nieba.

A z bogiem, kiedy trzeba, to naprawdę trzeba.

Wkurzył się Zeus patrząc na Kretę przez fale:

Albom ja tu ważniejszy, albo Pazyfae?

 

Nie będzie mi układał ten kowal plannera,

Zaraz walnę, bom wściekły jak jasna cholera.

Orła puścił nad morze, a ten Ikarowi

Chciał wydziobać wątrobę. Cóż chłopak miał robić,

 

Wbrew zakazowi ojca poleciał wysoko,

gdzie słońce kroplę każdą zabiera obłokom.

Tam i jemu stopiło wosk w skrzydłach na wodę

I w morzu utopiło to życie tak młode.

 

Jak już Dedal otrzeźwiał w tym swoim seksszopie

Wyrwał w niebo labidząc: nawaliłeś chłopie.

Ale było za późno. Ikar już nurkował,

Posejdon Minotaura, chichocząc, szykował,

 

A Pazyfae wyjąc z rozkoszy, omdlała.

No i tak się już kończy mitu powieść cała.

Morał z niej można wysnuć: kiedy masz Ikara,

Co byś zrobił Dedalu, nie minie cię kara.

 

 

II. Dedal Historyczny

 

 

Nie na skrzydłach z metalu, pod nieba się wznosisz

Tych samolotów, któreś przed laty budował,

Którymi żeś uskrzydlał swe miasto od nowa,

By Ikarem wzleciało, z zaświatów dziś prosisz.

 

Nie skrzydła Twe, dziś Ciebie pamięć ludzka niesie

Nad chorzelowskie domy, podmieleckie lasy,

Tchnieniem  wiatru wschodniego nad lotniska pasem

Przelatujesz jak powieść o życia bezkresie.

 

Od Ukrain bolesnych, od Katynia grobów,

Od Wołynia, co we krwi kąpał się niewinnej

Tuś przybył i zamieszkał, w tej Krecie nizinnej,

By na skrzydłach polecieć pod chmury, do bogów.

 

Tysiące samolotów nad Mielca dachami

W górę go unosiło, by Ikarem frunął

Ponad ten czas siermiężny, i aby nie runął

W odmęt czasu, gdzie nie ma litości nad nami.

 

Czy to miasto, ten Ikar, któregoś uskrzydlił,

Doceni, co zrobiłeś, czy w dzisiejszej dobie

Innym pokłony odda, zapomniał o Tobie?

Czy poniżając Ciebie, sam się nie upodlił?

 

Mit to polski, na opak. Zawiść, gdy ktoś leci.

Ikar wierzy, że frunie, w podskokach kurz wznieca.

Dedal walnął o ziemię. I to tłum podnieca.

By dać ulicy imię, potrzeba stuleci?!

 

Biedne Miasto, którego synów pamięć stygnie,

Co mniejszym dajesz sławę, tablice, ordery,

W małości swojej próżnej tworzysz bohatery,

W górę największe skrzydło już cię nie podźwignie.

 

 

 

III. Dedal Współczesny

 

Skąd przychodzisz, kim jesteś, jakie twoje imię,

Dzisiejszy przewodniku na podniebne trasy?

Czyś zdolnym tak jak Dedal, konstruktorem maszyn,

Czyś duszy inżynierem, marny anonimie?

 

Możeś księdzem, co modły ponad chmury wznosi,

A ludzi bardziej Boga boi się obrazić?

Mistrzem, co dumę ludzką słowem chce wyrazić,

A marnym tylko pyłem jest w wielkim kosmosie?

 

A możeś politykiem, lichym w swoich słowach,

Co powie, nie dotrzyma, we wszystkim oszuka?

I na nic ludziom z roku na rok ta nauka,

Bo znowu zagłosują, jakby szli w okowach.

 

Kimże jesteś Dedalu dzisiejszego czasu,

Czyś potrzebny jest komu, czy tylko dla siebie

Mity piszesz i głosisz? By kiedyś tam w niebie

Za zasługi mieć miejsce zajęte zawczasu?

 

Czy Ikara namówisz, by w niebo pofrunął

A ty rozważny pójdziesz w kurzu polskiej drogi?

Kunktatorstwo za cnotę przydały ci bogi.

Uważaj, by ci Ikar na głowę nie splunął.

 

 

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jezus, Piłat i ja

    Andrea Mantegna - Ecce homo I.   Czy życie przychodzi cieniem bezszelestnym z pustyni, na której tylko kamienie i ciernie, a...