niedziela, 1 grudnia 2024

Mój Anioł Stróż

 


gdy pokonałem strach samotności

wypełniający świat dzieciństwa

w którym prócz matczynej dłoni

nie można uchwycić

niczego pewnego

zrozumiałem 

że chybotliwy mostek nad strumykiem

był tylko igraszką świateł w wodzie

ubraną w kwiatki dzieciństwa

całe życie przeszedłem 

bez Niego

 

On pozostał z drugiej strony

zawstydzony swoją nieprzydatnością

albo niepewny statusu

odtrąconego anioła

 

życie to wielkie koło

zawsze kiedyś dochodzimy

na mostek na strumieniu

oddzielającym krainę dzieciństwa

od umęczonych wędrowaniem

przydrożnych drzew

 

On tam będzie stał

nad strumieniem

gdy chybotliwym krokiem znowu

będziemy przechodzili

na Jego stronę

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jezus, Piłat i ja

    Andrea Mantegna - Ecce homo I.   Czy życie przychodzi cieniem bezszelestnym z pustyni, na której tylko kamienie i ciernie, a...