Skóra na dłoniach jak list pisany na korze
Brzozy białej siwizną zimowego lasu
Zapisaliśmy na niej wszystkie nasze sprawy
Dawno zgasłe małe potyczki z losem ślepym
Ogień rozpalony przed laty nadal grzeje
Wnętrza serc nadal są pełne krwinek miłości
Czerwonych jak kartki świętego Walentego
Które przynosił amerykański listonosz
Gładzę Twoje dłonie myślami biegnę do nich
Z daleka oczekuję dotknięcia pożądam
Myślę więcej o uczuciu które ochraniasz
Niż o rozkoszy którą nadal trzymasz dla mnie
Dzieci odeszły lecz nadal są przypomnieniem
Małe buty zdjęcia nieporadne rysunki
Kupowane z miłością przechowane w sercu
Są kotwicami czasu który w nas dojrzewa
Nasz dom bezpieczna przystań ciepły kaloryfer
Okruszki naszych słów podsłuchanych przez ściany
Tańczą dokoła postacie naszej młodości
Tańczymy we dwoje kołysani zapomnieniem

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz