środa, 14 września 2022

Ksiądz Herbert (Hlubek)


 

Po jego kazaniach wszystkie kazania już były

Miałkie i nic nie wnoszące

Mówił tak prosto że trafiał nawet do serca woźnicy

Czasem myślałem że także do serca jego konia

A jednocześnie tak mądrze że słuchali go najmądrzejsi

Widząc swoją małość i niedostatek swojej mądrości

 

Obce mu było uczucie pychy jego skromność przytłaczała

Prawie przepraszał że jest że zajmuje przestrzeń

Może innym potrzebną bardziej

 

Mówił krótko

Chociaż czasem zapominał zasady

Stworzonej chyba dla innych księży

Pierwsze pięć minut dla Boga

Następne pięć dla próżności kapłana

Kolejne pięć dla szatana

 

Ale byliśmy szczęśliwi mogąc słuchać jego słów

Które były słowami Boga

Chodził na bakier w założonym berecie

I był na bakier z hierarchią

Gdy mówił o pięciu kręgach Kościoła Powszechnego

W którym mieścili się wszyscy ludzie

 

Jego ofiara

Ta przy mszy świętej i ta składana z życia

Były najbardziej przekonującymi

Z ofiar

 

Odlatywaliśmy wraz z Nim hostią i Bogiem

Pośród polany leśnej w drewnianym kościółku

W akademickim kościele

W nieskończoność bożą w boże zapomnienie

 

Gdy szedł po górach był apostołem gór

Gdy szedł miastem był apostołem miasta

Gdy siedział przy stole był apostołem Chrystusa

 

Niósł swoje posłannictwo

Z uśmiechem wśród choroby

Z radością pomiędzy smutkami

Z nadzieją wśród braku nadziei

Z miłością której zawsze mało

 

 

 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jezus, Piłat i ja

    Andrea Mantegna - Ecce homo I.   Czy życie przychodzi cieniem bezszelestnym z pustyni, na której tylko kamienie i ciernie, a...