Listopadowo nostalgiczne
Życie ku końcu wolno zmierza,
W duchowe zmienia swe fizyczne.
O zwłokę prosić nie zamierza
Boga, co nad nim trzyma pieczę.
Jagnię powraca do pasterza.
Porażki, smutki me człowiecze,
Które w pamięci mam wpisane,
Miłości plastrem swym zaleczę.
A czas zabliźni każdą ranę
Bo zmywa wszystko tak jak woda.
Poza nim kiedyś w szczęściu wstanę.
Choć już przeminie dni uroda.
Więc życia wcale mi nie szkoda.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz